W dniach od 4 do 12 lutego 2013 roku odbył się zorganizowany przez Duszpasterstwo Akademickie naszej parafii, obóz wędrowny w Beskidach pod opieką ks. Rafała Dettlaffa. Wyjazd zebrał nie tylko członków naszej wspólnoty, ale również inną młodzież w wieku akademickim, łącznie 12 osób. Naszą przygodę rozpoczęliśmy i skończyliśmy w Bielsku – Białej. Początkowo wędrowaliśmy przez Beskid Żywiecki (Hala Boracza – Hala Studzionka - Hala Lipowska – Rysianka – Trzy Kopce – Przeł. Bory Orawskie – Gruba Buczyna - Krawców Wierch ), aby potem większą część wyjazdu spędzić w Beskidzie Śląskim ( Milówka – Kamesznica Nadleśnictwo PKS – Barania Góra – Przysłop – Stecówka - Przeł. Kubalonka – Kiczory - Stożek – Soszów Wielki – Czantoria Wielka – Ustroń - Równica – Równica (punkt widokowy) – Brenna – Wielka Cisowa – Błatnia – Klimczok – Klimczok – Szyndzielnia ). Szczególnie zapadło nam w pamięć podejście pod Baranią Górę, gdzie śnieg sięgał nam do pasa, a miejscami nad głowy. Nocowaliśmy w różnych, przepięknie położonych schroniskach, w większości pamiętających czasy II RP, a nawet wcześniejsze. Naszą wspólnotę budowaliśmy w oparciu o Eucharystię zarówno w zwyczajnej jak i nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, modlitwę, wędrówkę na szlakach, pokonywanie słabości, rozmowy i śpiewy. Liturgię przygotowywaliśmy wspólnie, w drodze nosząc w naszych plecakach paramenta liturgiczne. W Mszach świętych uczestniczyli również inni wędrowcy przebywający w schroniskach, co jeszcze bardziej budowało wspólnotę modlitwy. Szczególnie tłumnie zebraliśmy się na Mszy św. sprawowanej w schronisku na Hali Lipowskiej, gdzie spotkaliśmy rodziny z Wrocławia z wspólnoty bł. Piotra Frassatiego. Za to w ostatnim schronisku, które odwiedziliśmy – na Szyndzielni, na Mszy św. zebrała się cała obsługa schroniska oraz liczni goście. To schronisko wspominamy szczególnie, gdyż zostaliśmy tam niezwykle ciepło i miło przyjęci, nie wspominając już o przepysznej szarlotce. Obóz wędrowny w Beskidach był bardzo udany, a poniesione trudy przyćmiewała radość z pokonywania własnych słabości, modlitwa i życie we wspólnocie. Nasz wspólny wyjazd można podsumować refleksją: wędrówka po górach przypominała drogę człowieka przez życie, gdy zmierza do upragnionego schroniska Pana Boga.