12 sierpnia 2014

Gdańska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę 2014

Grupa Biało-Czerwona

Kilka informacji podsumowujących tegoroczną Gdańską Pieszą Pielgrzymkę:
Dokąd? Do Matki Bożej na Jasną Górę
Skąd? Z kościoła Mariackiego w Gdańsku
Kiedy? 28.07-12.08
Jak? Pieszo
Ile kilometrów? Ponad 500km
Kto? Każdy, kto ma takie pragnienie
Dlaczego? Motywacje są indywidualne i bardzo różne

28 lipca, jak co roku, spotkaliśmy się w kościele Mariackim o 6 rano na wspólnej Eucharystii, po jej zakończeniu wyruszyliśmy na 16-dniowe rekolekcje w drodze. Z Gdańska taka pielgrzymka organizowana była już 32 raz, a tegoroczne hasło przewodnie brzmiało “Wierzę w Syna Bożego”.

W tym roku pielgrzymowałam po raz trzeci i kolejny raz przekonałam się, że takich rekolekcji nie da się opisać, to trzeba przeżyć na własnej skórze. Jednak spróbuję choć troszkę przybliżyć, o co w tym pielgrzymowaniu chodzi i jak ja to widzę, bo przecież każdy przeżywa wszystko inaczej. Każda pielgrzymka jest inna, wyjątkowa, niepowtarzalna.

Przez 16 dni można przekonać się o dobroduszności ludzi, ich otwartych sercach i chęci pomocy. Można poznać wspaniałe osoby i ich historie, nowych przyjaciół, a nawet czasami przyszłe drugie połówki, ale przede wszystkim można poznać siebie. Swoje talenty, mocne strony, ale i słabości, które dzięki innym da się przezwyciężyć. Przez te 16 dni mamy również wiele okazji jeszcze bardziej utwierdzić się w wierze, jeszcze bardziej poznać Pana Boga, nauczyć się widzieć Go w drugiej osobie. Nieraz podanie komuś wody czy uśmiech brata albo siostry (tak zwracamy się do siebie na pielgrzymim szlaku) pomaga iść dalej. Niby taka mała rzecz, a jednak taka wielka zarazem. Pielgrzymka uczy doceniać to, co się dostaje, uczy cieszyć się każdym kolejnym dniem, który udało się przejść z większymi lub mniejszymi problemami i kontuzjami. (Ktoś kiedyś mi powiedział, że przecież pęcherze to tez dar od Pana Boga i nie mogą być przeszkodą w dążeniu do celu, są po coś i mają nam jakoś pomóc, nawet jeśli boli, bo przecież nie może być za łatwo.) Na szlaku zaczynamy doceniać cień w słoneczny dzień, czy suche ubranie po ulewie, ciepłą herbatę jak jest chłodno, zimną wodę w upał. Nigdzie nie najemy się tylu pysznych świeżych drożdżówek co na trasie.

Jak wygląda plan dnia? Wstajemy skoro świt, jemy śniadanie, uczestniczymy w Eucharystii i w drogę. Na trasie wspólnie śpiewamy, modlimy się, słuchamy konferencji, świadectw innych osób, nie brakuje też czasu dla brata I siostry czy śmiechu. Większość dnia idziemy, ale przecież nie da się cały czas iść. Upragnionym momentem wielu osób są postoje, raz dłuższe raz krótsze, ale zawsze dobrze wykorzystane na odpoczynek. Wchodząc do miejscowości noclegowej mamy tradycję przeskakiwania znaku z jej nazwą. Na miejscu otrzymujemy karteczkę z adresem dzisiejszego miejsca do spania, a są one różne, najczęściej domy gospodarzy, którzy zrobią wszystko byśmy czuli się tam jak u siebie, ale zdarzają się też szkoły, świetlice, salki przy plebanii czy nawet remizy strażackie.

Co z bezpieczeństwem i zdrowiem? O bezpieczeństwo na drodze dbają porządkowi, są rozpoznawani po pomarańczowych kamizelkach. To oni zatrzymują samochody, byśmy mogli spokojnie, bez strachu iść ulicą, pilnują, aby grupa była zwarta, bez tak zwanych dziur w środku i ogonów na końcu. O nasze zdrowie i przede wszystkim stópki troszczą się medyczni, czyli osoby do tego przeszkolone, po różnych kursach, są oni z nami na trasie, ale również poświęcają czas wieczorem w punkcie medycznym, aby opatrzyć nasze nogi, bo muszą nam służyć kolejnego dnia.

Jakich funkcyjnych należy jeszcze wymienić? Na pewno muzycznych, bez nich szło by się o wiele ciężej, rytmiczna muzyka pomaga postawić kolejny krok, a piosenki pomagają w modlitwie i często po prostu umilają czas. O nagłośnienie dbają tubowi, kierowcy są wszędzie, gdzie ich akurat potrzeba, sekretarka zajmuje się papierkową robotą a kwatermistrz codziennie staje na głowie, by znaleźć wszystkim noclegi. Bracia i siostry angażują się we wspólną modlitwę czy to odmawiając koronkę przez mikrofon czy śpiewając różaniec, bo przecież we wspólnocie jest siła. Bez księży nie byłoby Eucharystii, codziennie jest też możliwość spowiedzi czy po prostu rozmowy z nimi.

Na pielgrzymim szlaku każdy znajdzie dla siebie zajęcie, niektórzy będą mieli okazję się wyciszyć i pomyśleć, inni pomogą w organizacji. Ja w tym roku pomagałam jako porządkowa i w punkcie medycznym, taka posługa też przyczynia się do innego przeżycia pielgrzymki. Pomagać można zwykłym uśmiechem czy niesieniem kabelka od tuby, na prawdę nie potrzeba wiele.

Jeśli masz w serduszku jakąś intencję, którą chcesz zanieść do Matki i zastanawiasz się, jak to jest na pielgrzymim szlaku, zapraszam już w lipcu. Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, jak można przejść 500 km pieszo i to w 16 dni, a owoce pielgrzymki mogą być wielkie. Do zobaczenia w lipcu na pielgrzymim szlaku, Ada Pałubicka.

x. Mateusz

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
230 0.084192037582397