Nie ma szczęścia dla człowieka, jeżeli się nim z drugim podzielić nie może.
Józef Ignacy Kraszewski
Tygodniowy spływ malowniczymi meandrami rzeki Wieprza, wspólna praca, modlitwa i zabawa przyczyniły się nie tylko do naszego odpoczynku fizycznego i duchowego, ale również do bliższego poznawania się i budowania nowych relacji. Był to niezapomniany czas, podczas którego mogliśmy dzielić się ze sobą naszym szczęściem, odkrywać talenty i uczyć się wdzięczności za zwykłe, codzienne rzeczy i sytuacje, choćby za pogodę, która okazała się być całkiem sprzyjająca.
Każdy dzień miał swój określony porządek, a każdy uczestnik przynależał do jednej z trzech wacht: ogniowej, która była odpowiedzialna za zebranie drewna i podtrzymywanie ogniska; kuchennej, przygotowującej posiłki oraz kajakowej, dbającej o to, by następnego dnia przyjemnie i w czystym kajaku pokonywać kolejny odcinek drogi. Oprócz tego naszym zadaniem było także zatroszczenie się o miejsce do spania, czyli rozłożenie namiotu i utrzymanie porządku w jego wnętrzu. O nasz rozwój duchowy troszczyło się dwóch księży: ksiądz Marcin i ksiądz Mateusz, którzy przez codzienną eucharystię dążyli do przybliżenia nam osoby Jezusa Chrystusa i zachęcali do budowania prawdziwej i wolnej relacji z Tym, który pragnie być naszym szczerym Przyjacielem. Natomiast wieczorny chłód umilały nam wspólne zabawy pełne śmiechu, śpiew przy brzmieniu gitary oraz jedyne w swoim rodzaju historyjki i złote myśli, które przywiodą uśmiech na twarzy nie jeden raz.
Spływ kajakowy, czego udało się nam doświadczyć, stanowi wyjątkowy czas, opierający się na wzajemnej współpracy i komunikacji. Przekonaliśmy się o tym, pływając każdego dnia z inną osobą i pokonując liczne przeszkody, a zwłaszcza wówczas, gdy pewien odcinek rzeki płynęliśmy pod prąd. Zdarzenie to bardzo dobitnie ukazało nam istotę świata i to, jak trudno jest przeciwdziałać ogromnej sile, aby osiągnąć inny cel niż ten, który obrała większość.
Siedem dni wakacyjnego odpoczynku i wspomnienia na całe życie. W imieniu wszystkich uczestników dziękuję księżom: Marcinowi i Mateuszowi oraz naszym instruktorkom, Justynie i Marcie, za to, że dbali o nasze bezpieczeństwo, radosną atmosferę oraz przyczynili się do tego, że w czasie wyjazdu mogliśmy dzielić się naszym szczęściem z innymi.
Dominika Mielnik