Ostatnia wielkopostna droga krzyżowa w naszej parafii przeżywana jest w nieco innej formie, niż pozostałe. Odbywa się jedno nabożeństwo, w którym uczestniczą całe rodziny i wspólnoty parafialne. Tegoroczna droga krzyżowa była wyjątkowa z jeszcze jednego powodu. Wpisała się ona w nasze przygotowania do Światowych Dni Młodzieży. Tradycyjne rozważania poszczególnych stacji zostały zastąpione scenkami odgrywanymi przez naszych parafian. Hipotetycznie mogły one wydarzyć się w naszych przymorskich mieszkaniach... To właśnie dlatego uczestnictwo w nabożeństwie przysporzyło wielu wzruszeń i przemyśleń, choćby jak to, które nadesłała jedna z parafianek:
Bardzo dziękuję za zorganizowanie piątkowej Drogi Krzyżowej. Chcę też powiedzieć, że była to najbardziej niesamowita Droga Krzyżowa, w jakiej miałam możliwość uczestniczyć. Bardzo mocno ją przeżyłam… Odgrywane sceny świetnie dopełniały słowa czytane przez siostrę i komentarz, i na odwrót. Nie wiem kto jest autorem tego scenariusza, ale chwała Panu za tę osobę. I nasza kochana Kinga tak pięknie zbudowała nastrój muzyczny. Byłam bardzo poruszona… Stacja VI, święta Weronika, ta chusta... i postawa sąsiadki przypomniały mi, że tak naprawdę niewiele trzeba, aby sprawić komuś radość i że warto wyjść przed szereg, zrobić coś dobrego, podarować komuś miły gest. Przypomniałam sobie, jak w mojej rodzinnej miejscnowości, przychodziły do mojego domu sąsiadki i też przynosiły jakieś owoce, warzywa, czasem gotowe przetwory, ciasto, świeżo upieczony chleb… Mam naprawdę wspaniałych sąsiadów. Urodziłam się w cudownej wiosce! Wiele cudownych wspomnień przywołała we mnie ta scena, takich które budują wiarę w ludzi, w ludzką dobroć. Albo stacja XI i scena z młotkiem. Ta scena jest mi w jakimś sposób bliska… Nieodkryte gwoździe w sercu, wieloletni nienazwany żal, ból na myśl o tacie, o rodzicach, to takie prawdziwe… Jadę na święta do rodzinnego domu i już wiem, że to będzie powrót inny niż poprzednie. Dziękuję! Chwała Panu!