Od 11 do 13 marca pięciu młodzieńców z naszej parafii stało się "weekendowymi klerykami". O co chodzi? Przeczytajcie świadectwo jednego z nich ;) A więcej na ten temat (wraz z bogatą galerią) znajduje się tutaj.
Każdy ma swoje powołanie i warto je odkryć, aby być szczęśliwym – taka myśl przyszła mi do głowy jako podsumowanie "Weekendu w Seminarium" czyli dni skupienia organizowanych przez Gdańskie Seminarium Duchowne, których tematem przewodnim było właśnie powołanie (nie tylko do kapłaństwa!). Chętni śmiałkowie mieli też przy okazji poczuć na własnej skórze jak wygląda życie alumna – z czym, trzeba przyznać, łatwo nie było. Trudności pojawiły się już na samym początku dnia, kiedy konieczna była pobudka o 6.30, tylko po to, aby przed posileniem się, uroczyście odśpiewać Jutrznię, oraz wziąć udział w Mszy świętej. Wymagające, ale z perspektywy czasu niezmiernie satysfakcjonujące. Potem szło z górki – wykłady, podczas których księża objaśniali fragmenty Ewangelii czy opowiadali o istocie powołania, wyjścia do katedry i na cmentarz, a nawet zajęcia sportowe. Wszystko to pomagało zagłębić się w kwestię wypełniania Bożej woli w życiu, jednak z mojego punktu widzenia najważniejsze były inne dwa elementy. Pierwszym z nich były rozmowy z klerykami, którzy chętnie dzielili się nie tylko doświadczeniem seminaryjnym, ale także historiami poprzedzającymi wstąpienie na drogę do kapłaństwa. Słuchanie o faktycznym działaniu Chrystusa w życiu tych ludzi, napawało nadzieją, że także i ja wsłucham się w głos Boży i, podobnie jak oni, odnajdę swoje prawdziwe powołanie. Drugim elementem była dwukrotna godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu. Długa modlitwa własna w intencji odkrycia powołania, połączona ze wszystkimi doświadczeniami zdobytymi w wyniku spotkań z księżmi i klerykami (oraz z innymi uczestnikami wyjazdu), dała w moim przypadku największe owoce duchowe i silnie wpłynęła na moją relację z Bogiem. Dlatego też nie mogę powiedzieć, aby był to czas stracony, a wręcz przeciwnie – była to chwila odpoczynku, tak bardzo potrzebna w zabieganej i spieszącej się codzienności, aby zatrzymać się, spojrzeć w niebo i spróbować odkryć wolę Bożą względem siebie. Rafał.