Ostatni weekend września młodzież ze Wspólnoty Lux cordis spędziła w Gowidlinie na Kaszubach. To już drugi raz korzystaliśmy z gościnności pani Julity i jej męża pana Adama, którzy udostępnili nam swój domek. Na ten czas zamienił się on w miejsce modlitwy, integracji, biesiadowania, wzniosłych rozmów i… głupawych żartów ;) Wszystko po to, by uświadomić sobie co (a właściwie KTO) w życiu tak naprawdę się liczy i w oparciu o jakie wartości należy je budować.
Dziękujemy naszym dobroczyńcom: wspomnianym już Gospodarzom, oraz państwu Majerom z Masarni Majer za mięsną strawę dla naszych ciał, pani Gosi za to, że nie musieliśmy zmywać naczyń, mamie Darka za ciacho, ks. Wojtkowi za busa, a ks. Tadeuszowi za życzliwość ;)