12 maja 2017

Komunia nie-święta. Zmieńmy to!

Refleksja na maj

Komunia – z czym współcześnie kojarzy się to słowo? Nie ma innej możliwości szybkiego przekonania się o tym, niż zajrzenie do sieci. Wpisuję „komunia” w okienko popularnej wyszukiwarki. W czasie 0,05 sekundy Wujek G. odnajduje około 2,270,000 wyników dla mojego zapytania. Klikam pierwszy link. „Od ponad 20 lat towarzyszymy Państwu w najpiękniejszych uroczystościach kościelnych, takich jak Chrzest, Komunia czy Ślub, dbając o to, alby nasze dodatki i akcesoria gustownie dopełniały ceremonii. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą i życzymy udanych zakupów!!” Dziękuję za towarzyszenie. Nigdy nie skorzystałem i wcale nie czuję, by moje ceremonie związane z przyjmowaniem kolejnych sakramentów nie były dopełnione. Spróbuję wejść w drugą propozycję: „Jeśli jesteś mamą ośmioletniej dziewczynki, zapewne wiesz jak wiele emocji pojawia się przy zakupie sukienki do Pierwszej Komunii Świętej”. Hmmm… Pojawił się duch wdzięczności wobec Stwórcy, że nie jestem mamą i nie mam ośmioletniej córeczki, bo pewnie bym nie wytrzymał naporu tych emocji. Do trzech razy sztuka. Trzecia podpowiedź: „Pierwsza Komunia Święta, jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu katolika (czytam z radością myśląc sobie: chyba wiedzą o co chodzi…), obchodzona jest z Polsce bardzo uroczyście. W eucharystii („Eucharystia” małą literą – zacząłem mieć wątpliwości) bowiem Pierwsza Komunia Święta jest sakramentem, symbolicznie przyjmującym młodego człowieka do grona tych, którzy bezpośrednio obcują z Bogiem (czar prysnął: „symboliczne przyjęcie młodego człowieka” sic!). Dlatego stanowi święto dla całej rodziny. Poprzedzają ją długotrwałe przygotowania, aby bowiem Pierwsza Komunia Święta mogła spełnić swoje zadanie (też ciekawe sformułowanie) - dziecko musi posiąść określoną ilość wiedzy religijnej (kolejne ciekawe określenie). Przygotowując się do tego zdarzenia pamiętajmy jednak – apeluje redaktor wytłuszczoną czcionką – że Pierwsza Komunia Święta ma być przede wszystkim świętem naszego dziecka”. Udało się dobrnąć do końca tej pseudoteologiczno-pedagogicznej gimnastyki intelektu. Miały być trzy próby, ale kusi mnie jeszcze czwarty w kolejności link: Wszystko, co związane z przygotowaniami do I Komunii Św. Nie mogę się powstrzymać. Wchodzę. Strona główna. Są zakładki: Wszystkie | Artystyczny wymiar | Dodatki | Finanse | Fryzurki | Kartki i zaproszenia | Ogólnie | Prezenty | Przyjęcia | Sprawy duchowe | Ubiory | Wianki. Uff! „Sprawy duchowe” nie są na końcu! W hierarchii ważności wyprzedziły ubiory i wianki! Kto by pomyślał! Jestem bliski wyciągnięcia wniosków w związku z pytaniem z początku. By nie robić tego pochopnie klikam jeszcze losowo na strony 2, 5, 7, 15, 23… Nie jest wcale lepiej. Następuje konkluzja: „Komunia” to dziś pojęcie marketingowe, kojarzące się z bankietem, białą sukienką, prezentami i wianuszkiem.  A szkoda…

 Komunia według jej Pomysłodawcy

Słowo „komunia” ma swoją głębię. Pochodzi ono od łacińskiego słowa communio, które oznacza po prostu wspólnotę, jedność, solidarność z kimś, wzajemną więź, oddanie, współudział i uczestnictwo w kimś lub czymś. Od słowa "komunia" pochodzą inne, takie jak: komunalny, komunikacja, komunikat i komunizm. Odpowiednikiem łacińskiego communio jest greckie słowo koinonia. Wykładnię tego greckiego słowa daje w Nowym Testamencie św. Paweł Apostoł. W Pierwszym Liście do Koryntian napisał on, że: Wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa z Synem swoim, Jezusem Chrystusem, Panem naszym (1Kor 1, 9). Ciekawą rzecz zauważa ks. Bogdan Ferdek. W jednym ze swoich artykułów odkrywa, że słowo koinonia dla nazwania jedności Boga z człowiekiem nie występuje w Starym Testamencie, bo Izrael ideę wspólnoty z Bogiem definiował rzeczownikiem "przymierze" (hbr. berith), a dla wyrażenia relacji międzyludzkich używał określenia "komunia" (hbr. haburah). W Jezusie Chrystusie dokonuje się coś zupełnie nowego: Bóg wchodzi w komunię z ludźmi przez to, że w swoim Synu wciela się w naturę ludzką. To wejście Boga w komunię z ludźmi domaga się odpowiedzi z ich strony. Człowiek przez Syna Bożego powinien wejść w komunię z Bogiem. Jednym ze sposobów (i pewnie trzeba dodać, że najpełniejszym na ziemi) wejścia w tę wspólnotę z Bogiem, ale także drugim człowiekiem jest Eucharystia.

Znaki Komunii

Muzyka łagodzi…

Przypominają nam o tym różne elementy obrzędów liturgicznych: Sam fakt, że gromadzimy się wspólnie, o tej samej godzinie (spóźnianie się na Mszę św. jest zaburzeniem wspólnoty), na tym samym miejscu już jest pierwszym znakiem wspólnoty. Przychodzą ludzie o różnym wyglądzie, w różnym stanie zdrowia, w różnym wieku, z różnymi zawodami, zajmujący różne pozycje społeczne, z różnym zasobem portfela, mających różne zapatrywania polityczne, czy różne pasje… Jak to wszystko pogodzić? Kościół w swojej mądrości ma sposób. Przepisy liturgiczne tak każą dobrać pieśń na rozpoczęcie Eucharystii, by mogli ją śpiewać (a w ten sposób zawiązać wspólnotę) wszyscy uczestniczący w niej. Wszak muzyka łagodzi obyczaje… Jeszcze Msza św. się na dobre nie rozpoczęła, a już tyle znaków trwającej tu wspólnoty. Potem dochodzą inne śpiewy, a do tego gesty, postawy, odpowiedzi… Dla wszystkich te same! Przynajmniej tutaj wszyscy mówią jednym głosem! Skąd ta jednomyślność, skąd komunia, skąd wspólnota? Stąd mianowicie, że jest JEDNA wspólna dla WSZYSTKICH cecha – gromadzenie się w Imię Jezusa Chrystusa i trwanie w pełnej Komunii z Nim – zresztą zgodne z Jego wyraźnym nakazem: „Kto spożywa Moje Ciało i Krew Moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim (J 6,56).

Jak ten chleb…

Jest i inny znak w liturgii przypominający o wspólnocie tych, którzy się na niej gromadzą. Kościół w przepisach liturgicznych sugeruje, by na Mszy św. konsekrować tyle chleba, ilu wiernych w niej uczestniczy – wszyscy mają otrzymać z darów ofiarowanych podczas tej Eucharystii, w której biorą udział. Kościół proponuje także celebransowi, by część hostii przeznaczonej dla niego, podzielić między przynajmniej niektórych wiernych – znów dla podkreślenia, że wszyscy biorą z jednego Chleba.

Jedzcie!

Przemyślane wszystko miał Jezus, kiedy wybierał sposób swojej obecności do czasu Jego powtórnego przyjścia… Mógł przecież wybrać tyle innych sposobów: mógł kazać apostołom pociąć na małe wióry krzyż, by Jego wyznawcy przy nich się gromadzili, mógł rozdać jakieś święte kamienie lub szczyptę poświęconego piasku z pustyni, na której pościł przez czterdzieści dni. Wybrał jedzenie, chleb powszedni. Nie ma pełniejszego obrazu jednoczenia się z kimś, niż wspólny posiłek. Zobaczmy na naszą codzienność. Co sprzyja wiązaniu relacji (np. rodzinnych) bardziej, niż wspólne ucztowanie… Jezus poszedł jeszcze dalej. Proponuje ucztę i główne jej „danie” – swoje Ciało pod postacią chleba. „Jesteś tym, co jesz” – kontrowersyjne powiedzenie w tym kontekście można zastosować z całą premedytacją. Przyjmowany przez nas Chleb, w wyniku pracy organizmu staje się w sposób fizyczny częścią nas. Trudno o bardziej precyzyjne wyrażenie zjednoczenia, jakie ma dokonać się między przystępującym do Komunii, a Przyjmowanym w Komunii. Ciekawą refleksję na temat chleba poprowadził św. Jana Chryzostom: „Czym w rzeczywistości jest chleb? Jest Ciałem Chrystusa. Kim stają się ci, którzy go przyjmują? Ciałem Chrystusa; ale nie wieloma ciałami, lecz jednym ciałem. Faktycznie, jak chleb jest jednością, choć składa się nań wiele ziaren, które choć się nie znają, w nim się znajdują, tak że ich różnorodność zanika w ich doskonałym zjednoczeniu - w ten sam sposób również my jesteśmy wzajemnie ze sobą zjednoczeni, a wszyscy razem z Chrystusem” I jak nie widzieć tu genialnego obrazu Komunii, która dokonuje się w czasie przyjmowania Eucharystii.

Komunia – zadanie

Gdyby zakończyć tę refleksję na zachwycie nad geniuszem Chrystusa, byłoby to dużym niezrozumieniem tego, czym jest Komunia. Nikt nie zaprzeczy, że Komunia nam jest dana. Dana przez samego Chrystusa. Trzeba jednak dodać, że jest ona nam jednocześnie zadana. Zrozumiemy to dzięki wejściu w lekturę Janowego opisu Ostatniej Wieczerzy (J 13, 1-20), gdzie wcale nie ma mowy o chlebie ani o winie. Jest natomiast wzruszająca opowieść o tym, jak Jezus umywa swoim uczniom nogi, ucząc ich w ten sposób, że mają sobie wzajemnie służyć. Bez ducha służby, bez rezygnowania z siebie, bez umiejętności przebaczania, Eucharystia nie będzie nigdy wspólnotą, zjednoczeniem, ale zwykłym zgromadzeniem, podobnym do tego, które zasiada wspólnie w kinie, czy w autobusie miejskim.

Przyzwyczajajmy się!

Nie można nie wspomnieć o zapowiedzi tego, czym jest trwanie w Komunii. Klarownie, choć poetycko mówi nam o tym starożytny tekst pt. Didache, w którym zapisano taką modlitwę odmawianą w czasie Eucharystii: „Jak ten chleb łamany, rozrzucony po górach, został w jedno zebrany, tak niech Kościół Twój aż po najdalsze krańce ziemi zbierze się w jednym królestwie Twoim. Bo Twoja jest chwała i moc przez Jezusa Chrystusa na wieki!” Na czym polega życie w niebie? Na nieustannym trwaniu w łączności (Komunii) z Bogiem. Przyjmując Komunię „przystosowujemy się” niejako do życia w niebie. Wszyscy, którzy przystępują do Komunii świętej zaczynają już tu na ziemi żyć według porządku niebieskiego. Dlatego właśnie Kościół bardzo często nazywa Eucharystię (np. w tekstach liturgicznych – zwłaszcza w Modlitwie po Komunii) „zadatkiem życia wiecznego”. Mówi o tym sam Jezus «Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki» (J 6, 58).

Komunia. Okazuje się jednak, że z marketingiem ma coś wspólnego. Przyjmując ją można nieźle zarobić – wieczność całą.

ks. Krzysztof  Borysewicz

 

 

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
46 0.12727808952332