8 lipca 2017

Bezsensowna i zła pomoc

Gość Niedzielny

- Dając pieniądze, dajemy przyzwolenie na to, aby pozostawali na ulicy i nadal w ten sposób „zarabiali" - mówi Sylwia Ressel z gdańskiego MOPR. Już po raz kolejny na ulice miasta wyszli przedstawiciele organizacji pomocowych, którzy poprzez akcję edukacyjną chcą uświadomić mieszkańcom i turystom, że danie „złotóweczki" nie jest dobrym rozwiązaniem.

- Nie na tym polega pomoc, zważywszy, że najczęściej proszący o pieniądze są osobami ze stałym źródłem utrzymania, a żebractwo traktują jako wakacyjną pracę do rywczą - podkreśla S. Ressel. Stąd akcja przeciwko żebractwu, która ma jasny przekaz: „Nie dawaj pieniędzy na ulicy, bo na niej zostanę". - Wiem, że jest to szczególnie trudne, kiedy rękę wyciąga kobieta bądź dziecko - wtedy najczęściej ulegamy. Jednak należy sobie uświadomić, że jest to naiwna, bezsensowa i zła pomoc. Bo ulica nie jest miejscem pracy dla kobiet czy dzieci. Trzeba się zastanowić, czy może ktoś nie zmusza ich do żebrania. Dając, wspieramy proceder, który w skrajnych przypadkach może ocierać się nawet o handel ludźmi - mówi S. Ressel.
TO BIZNES
Trudno określić skalę osób, które w ten sposób zarabiają, ale wiadomo, że problem nasila się latem.
- Największy kłopot jest w tym, że o datki proszą zazwyczaj nie te osoby, które rzeczywiście potrzebują wsparcia, ale te, które mają stałe źródło dochodu. Z żebrania robią intratne, sezonowe zajęcie zarobkowe. Łatwe, bo nie brakuje ludzi, którzy wierzą, że ofiarowując pieniądze, pomagają człowiekowi w potrzebie - mówi Robert Klimczak, kierownik Samodzielnego Referatu Reintegracji MOPR. I jednocześnie podkreśla, że w Gdańsku jest grupa osób, które na ulicy zarabiają, ale nie korzystają z pomocy społecznej. - Pojawiają się tylko w czasie wakacji, a to oznacza, że mają gdzie mieszkać i z czego żyć, a żebrzą dla dodatkowego zarobku - dodaje kierownik. Jeśli faktycznie chcemy pomóc, należy osobie proszącej przekazać kontakt do instytucji udzielających w mieście kompleksowego wsparcia. Przy Bramie Złotej zgromadziła się spora grupa zaangażowanych w akcję osób. Byli to m.in. pracownicy MOPR i streetworkerzy Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, którzy - zaopatrzeni w tematyczne plakaty i ulotki - wyruszyli do restauracji, kawiarni, barów, hosteli w Śródmieściu, gdzie zachęcali, aby włączyć się w inicjatywę. - Akcja przynosi spore efekty, bo rośnie świadomość wśród ludzi - mówi R. Klimczak.
Jeżeli widzimy na ulicy żebrzące dziecko, warto wykręcić numer alarmowy Policji albo Straży Miejskiej. - Tylko w ubiegłym roku przyjęliśmy 199 zgłoszeń od mieszkańców, dotyczących zjawiska żebractwa. Sprawdzono wszystkie sygnały. 25 zakończyło się interwencjami strażników, a w efekcie pouczeniami lub mandatami dla osób proszących o pieniądze - mówi Wojciech Siółkowski, inspektor ds. kontaktu z mediami Straży Miejskiej w Gdańsku.
Jeżeli zauważymy osoby żebrzące, należy zgłosić taki przypadek, dzwoniąc pod numery alarmowe: Policji - 997 lub Straży Miejskiej - 986. Dodatkowo na stronie: www.gdansk.policja.gov.pl dostępna jest mapa zagrożeń bezpieczeństwa. Za pośrednictwem tej aplikacji mieszkańcy mogą zgłosić miejsce, w którym zauważyli osobę nagabującą przechodniów. Kampania potrwa przez cały sezon wakacyjny. W tym czasie m.in. Straż Miejska i Policja patrolować będą najbardziej turystyczne punkty miasta.
ŻEBRACTWO A BEZDOMNOŚĆ
Dawanie pieniędzy na ulicy jest także zmorą osób, które pro-fesjonalnie zajmują się wsparciem wychodzenia z bezdomności. - Bo jak mamy taką osobę zachęcić, żeby zaczęła zmieniać swoje życie, skoro na ulicy „zarabia"? - pyta Wojciech Bystry, ogólnopolski prezes Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta, a także prezes koła gdańskiego. Podkreśla, że dawanie pieniędzy na ulicy nie rozwiązuje problemu osób bezdomnych. Przeciwnie - zapewnia im dłuższy „pobyt" w takim stanie. - Kiedy ktoś nas zaczepia, lepiej dajmy mu adres, gdzie może przyjść, aby otrzymać wsparcie. Pieniądze są najprostszą rzeczą, którą możemy ofiarować - i sumienie mamy czyste. Ale jeżeli naprawdę chcemy pomóc, włączmy się w wolontariat. Poświęćmy swój czas, umiejętności i dajmy trochę siebie - podkreśla prezes. To przesłanie wybrzmiało w czasie tegorocznych obchodów Dnia św. Brata Alberta, organizowanych m.in. przez Wydział Katechetyczny Archidiecezji Gdańskiej. - Najpierw bp Wiesław Szlachetka wręczył nagrody w finale konkursu o św. Bracie Albercie, a następnie włączyliśmy się w zbiórkę publiczną na budowę schroniska dla bezdomnych w Gdańsku-Przegalinie - mówi ks. Tyberiusz Kroplewski, dyrektor Wydziału Katechetycznego.

Gdzie po pomoc?

  • Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, ul. Leczkowa 1A, tel. 58 342 3150.
  • Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta, ul. Władysława IV 12, tel. 58 343 28 37.

Justyna LIPTAK, Gość Niedzielny.

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
46 0.092351913452148